A przed Państwem, Rozdział 1 :)
--------------------------------------------------
Szłam cała zapłakana parkiem. Mój chłopak, Chris, ze mną zerwał. Dlaczego? Może już mnie nie kocha. Może to było tylko zauroczenie? Nie wiem. Była godzina 21:00. Usiadłam na piątej ławce od głównej ulicy Londynu, nad stawem. Zaczęłam szukać czegoś w swojej torebce. A mianowicie: chusteczki. Ale zamiast niej, znalazłam swoją najlepszą przyjaciółkę. Tą przyjaciółką była moja żyletka, którą owinęłam w chusteczkę. Podwinęłam rękawy sweterka, bo było lato. Podeszłam do barierki. Cały czas nie przestawałam płakać. Narysowałam w powietrzy znak. Chwilkę później zrobiłam go na swoim nadgarstku. Na drugim też. Kilka rys widocznych na moich rękach. Krew lała się po moich rękach i nawet spodniach. Puściłam ją. Chciałam skoczyć z mostu. Położyłam ręce na barierce. No to koniec, pomyślałam. Już prawie to zrobiła, gdyby nie jakiś chłopak. Podbiegł do mnie, gdy stałam na tej barierce. Złapał mnie za dłonie.
- Nie zrobisz tego! - chciał mi przetłumaczyć do rozsądku. - A tak przy okazji, jestem Harry.
- Ej... Miło mi cię poznać... - rozpłakałam się. Przytulił mnie. - Jestem Natalie.
- Mogę cię odprowadzić do domu? - nie chciałam mu mówić, że mam problemy w domu z rodzicami. Wolałabym skłamać, że nie mam domu i mieszkam w hotelu. Tak będzie lepiej...
- Tak... Znaczy nie... Ja nie mam domu... - usiadłam na ławce. Harry obok mnie. Złapał moją dłoń. Płakałam, bo mnie to boli. Rodzice mnie nie rozumieją, przyjaciół nie mam...
- Wybacz, nie wiedziałem. - popatrzył w moje zapłakane, zielone oczy. Moją najlepszą przyjaciółką byłą żyletka. Tylko ona... - Wszystko będzie dobrze... Obiecuję. - znowu mnie przytulił. W jego ramionach czułam się bezpiecznie. To dziwne, ale Harry'ego znam od 15 minut, a już się w nim zakochałam. Nie chyba, ale na pewno...
------------------------------------------------
No więc, taki to mój 1-szy Rozdział :) Taki za krótki... Nie wyszło, ale mam nadzieję, że się wam spodoba :)
5 KOMENTARZY = NASTĘPNY //Kath
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz